can’t you find a clue when your eyes are all painted Sinatra blue.
niektóre słowa są ciężkie jak głazy. niektóre rozmowy prowadzą do-nikąd. a potem nie ma już zupełnie nic do powiedzenia. brak słów i pusto. być może to lepsze niż sztucznie utrzymywane przy życiu konwersacje. ciągle mamy mało lat, by wiedzieć wszystko. prawdopodobnie zawsze będzie tak. ciężko jest uzyskać pełnię szczęścia. szukamy i czekamy. i nie jesteśmy w stanie jej dostrzegać, gdy dzieje-się. może właśnie teraz.
oddechy o tej porze roku są wyraźniejsze. biorąc głęboki wdech ‘na drogę’ łatwo się zaziębić.
a efekt jest taki, że nie potrafimy wyobrazić sobie życia bez pewnych Osób.

_________
fireworks and hurricanes.
chyba już trochę dość tej zimy. chyba już marzą się promienie słoneczne i lekkość bycia. marzną emocje, marzną teorie, nie kiełkują pomysły. zimowy sen dopadł chcenie i pragnienie. leczenie spokojną muzyką i gorącą herbatą z miodem jak co roku. plus Twoje ciepło.
minęła połowa stycznia nie-wiadomo-kiedy i otworzyła oczy. fajerwerki. jest nowy rok, niewiele się zmienia. jak zwykle zresztą o tej porze. największe zmiany są wiosną. ale jest mi dobrze, nie potrzebuję rewolucji. no może tylko więcej Ciebie czasem.
chyba osiągnęłąm taki punkt, w którym mogłabym na trochę zostać. ten wiek, ten stan, to życie. ale to nie jest możliwe. pozostaje mi wierzyć, że będzie tylko lepiej. bo będzie. i z jakąś niecierpliwościa czekać na jutro.
a podobno jest blue monday.
_______________
i run through the rain, those raindrops make you shine
reflecting the lights of infinitive stars
i’m that orange moon that looks at your face.
i wish you were with me – the same time, the same place.
the space between.
tam gdzie zaczyna się czekanie, kończy się jakaś granica. rysujemy w głowie obrazy, których paradoksalnie nie chcemy wcale widzieć. próbujemy się ich pozbyć zamykając oczy. ale wtedy stają się jeszcze bardziej wyraźne. zmieniam barwy tła na jaśniejsze i jest lepiej. trochę lepiej. tyle, że najmniejsze rzeczy zdają się irytować.
ale przyjdzie ten moment i wszystko minie. ważne, by nie-stracić-Pewności. nie tracę. odnajdujemy się.
trzymam się momentów, które nie chcą trwać wiecznie. zbieram cząstki przeszłości. przetrzymuję je w teraźniejszości. podobno nie warto. ale ja lubię każdą kartkę zapisać do końca. piękniej może przecież być. nie zapomnij nigdy jak wyglądało Niebo nad Nami w tamtą noc. i powiedz, że widzisz resztę życie ze mną. że to będzie do końca, na każdy świt. nawet jeśli ułoży się inaczej.
a święta. pachniały jak jabłka, mandarynki i cynamon w moim domu. znowu nie było śniegu wtedy, kiedy powinien być.

it was right then that i started thinking about Thomas Jefferson on the Declaration of Independence and the part about our right to life, liberty, and the pursuit of happiness. and i remember thinking how did he know to put the pursuit part in there? that maybe happiness is something that we can only pursue and maybe we can actually never have it. no matter what. how did he know that?
__________

zostaw komentarz