i jest czułość, której wszystkiego za mało. to ja jestem tą czułością.

if i am the storm if i am the wonder will i have flashlights, nightmares and sudden explosions.

Opublikowany w przyswojenie koloru przez soulshine. w dniu 13 listopad 2009

wypowiadamy wszystkie słowa, które przekazać chcemy. staramy się. obiecujemy sobie różne rzeczy. dokonujemy wyborów ostrożniej. przynajmniej w teorii. mamy całe życie przed sobą. i mnóstwo nadziei, którą żyjemy. plany. a wieczorami szeptem zasypiamy u boku drugiej osoby. od pół roku już. ciągle chcę więcej Ciebie. Nas. Kochanie.

noce są ostatnio długie i deszczowe. chłodne. nawet kot śpi coraz bliżej grzejnika. brakuje słońca, brakuje budzących przez okno promieni i spacerów po zielonym ciepłym parku. pozostaje tylko silne poczucie – że to wróci. bo zawsze wraca. nie ma miejsca na smutki i tak. nie ma. tylko pozornie nie jestem pozytywna.

znalazłam wymarzony kalendarz 2010. z paryskimi kotami. boleśnie niedostępny w tym kraju.

piątek 13-tego. a dziś i jutro – Niewinni Czarodzieje!

that's why.

nadchodził bowiem moment, kiedy w wielkim mieście nie ma dokąd pójść i trzeba wybrać pomiędzy dyskursem miłosnym a ciepłym ciałem alkoholu. i krążenie bez celu, korytarze bez nazwy, stacje, na których tli się świt. boksyty i kardamon – tomasz różycki.

_________

and i love this music.collect all your things.

okazało się, że wszystkich zżarły krokodyle.

Opublikowany w przyswojenie koloru przez soulshine. w dniu 12 listopad 2009

and under our blue skies marble movie skies i found a home in your eyes we’ll never be apart.

Opublikowany w przyswojenie koloru przez soulshine. w dniu 5 październik 2009

mój brak planu na życie zaczyna mnie wyprowadzać z równowagi, jeśli jako taką kiedykolwiek osiągnęłam. być może nie było jej nigdy, a tylko mi się wydaje, że kiedyś wiedziałam czego chcę. ale pytanie szefowej: ‘a co Ty będziesz robić po tych swoich studiach?’ zasiało we mnie ziarenko niepewności po raz kolejny. chyba za ławto daję sobie to robić, chyba brak mi jakiejś Pewności. i jadąc czasem tramwajem do pracy zastanawiam się, czy jest w tej chwili takie miejsce, w którym być nie powinnam, a chcę. ciągle go szukam. oby ów etap szukania za kończył się we w miarę rozsądnym czasie. na tyle rozsądnym, na ile jest to możliwe z moim brakiem ogarnięcia.

liście zmieniają się w pomarańcze. śliwki, orzechy, kasztany.

piszemy jakiś rodzaj bajki. historię, która się nie powtórzy. w żadnym ze światów. rozdajemy emocje, uczucia, słowa. każdy dotyk ma swoje miejsce. to niesamowite, jak puste byłoby życie bez miłości. o ile mielibyśmy mniej. mniej wszystkiego.

how about u?

- this is our only chance to make it big.
- c’mon baby let’s do this… naturally.